JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czego o II Wojnie Światowej nie dowiesz się na lekcjach historii?

330 068  
874   52  
Przyznajcie – nie było bardziej trzymającego w napięciu programu historycznego niż „Sensacje XX wieku”. Bogusław Wołoszański do dziś pozostaje naszym guru. To dzięki niemu często chętnie wracamy do tematów dot. II Wojny Światowej i ciekawostek z nią związanych. A trzeba przyznać, że ten krótki i tragiczny okres współczesnej historii obfitował w wydarzenia szczególnie pobudzające naszą wyobraźnię.


Armia Duchów

Nie od dziś wiadomo, że istotnym elementem każdej bitwy jest aspekt psychologiczny. Wywoływanie strachu u wroga, a co za tym idzie – zmuszenie go do natychmiastowego odwrotu stosowane było od zarania dziejów. Także podczas II Wojny Światowej. „Armia Duchów” to mniej oficjalna nazwa nadana amerykańskiej 23. Jednostce Specjalnej Kwatery Głównej.

Grupa ta nie składała się ze zwykłych żołnierzy, a z projektantów mody, malarzy, fotografów i studentów kierunków artystycznych oraz młodych specjalistów z Hollywood. „Armia Duchów” wzięła udział w 20 misjach, których głównym celem było przekonanie wroga o niezwykłej liczebności, sile i wszechobecności amerykańskiej armii. Dzięki serii pomysłowych zabiegów, oddział liczący sobie jedynie 1000 osób (które prawdopodobnie na placu boju nie wiedziałyby jak trzymać karabin, aby nie wybić sobie zębów) potrafił stworzyć wrażenie trzydziestokrotnie większej liczebnie armii uzbrojonej w ciężkie machiny wojenne. Groźnie wyglądające pojazdy gąsienicowe, olbrzymie działa i stacje nadawcze były w rzeczywistości sprytnie skonstruowanymi makietami oraz m.in. nadmuchiwanymi czołgami. W skład armii wchodzili też specjaliści od dźwięku – dzięki głośnikom, żołnierze i ich pojazdy robili wokół siebie tyle hałasu, że niejeden Klaus, na samą myśl konfrontacji z potężnym wrogiem, zatęsknił za radosnym odśpiewaniem „ O tannenbaum!♫ ” podczas rodzinnej wigilii w przyjaznym ciepełku domowego kominka.
Jednym z największych sukcesów „Armii Duchów” była akcja przeprowadzona tydzień po lądowaniu aliantów w Normandii. Zbudowano wówczas wielki, pływający, oświetlony fort, który nie tylko budził respekt przeciwnika, ale i ściągał na siebie jego ogień. Pewne teorie mówią, że to dzięki tej operacji, broniący portu Brest Niemcy, mając przed sobą naoczny dowód na przewagę liczebną i technologiczną swojego przeciwnika, zdecydowali się na kapitulację...
 

 

Lotnicza pomoc dla Niemców pod Stalingradem

W 1942 roku Niemcy ruszyli w głąb Związku Radzieckiego. Celem było zdobycie miasta Stalingrad. To było jedno z najbardziej ryzykownych posunięć nazistów, które pochłonęło tysiące ludzkich żyć, drastycznie osłabiło niemiecką armię i było przełomowym wydarzeniem zmieniającym dalszy przebieg wojny. Ucierpieli nie tylko niemieccy żołnierze na lądzie, ale i siły powietrzne... Żeby tego było mało, doszło do poważnych spięć pomiędzy dowódcami Armii oraz Luftwaffe. Personel tego ostatniego coraz mniej chętnie dawał dostęp do swoich maszyn przedstawicielom wojsk lądowych. W wyniku tych wewnętrznych przepychanek coraz częściej umierający z głodu i zimna Niemcy dostawali powietrzne dostawy, w skład których zamiast jedzenia i ciepłych ubrań wchodziły setki prawych butów, bożonarodzeniowe choinki wraz z ozdobami, wino, prezerwatywy, żelazne krzyże i ogromne ilości przypraw. Niekiedy tego typu „pomoc” ważyła i ponad 5 ton...

Japoński „atak” na USA

W 1944 roku Japończycy skonstruowali nową, tanią broń, którą wykorzystano przeciwko Amerykanom. Były to balony wykonane z papieru washi wyładowane materiałami wybuchowymi, które dzięki powietrznym prądom nad Pacyfikiem, miały odbyć podróż do USA i wyrządzić znienawidzonemu wrogowi poważne kuku. 9300 balonów wystartowało z wyspy Honsiu i ruszyło w długą podróż – japońska broń musiała przebyć przeszło 8 tysięcy kilometrów... Do Stanów Zjednoczonych dotarło ok. 300 balonów. Ostatecznie „misję” wykonał tylko jeden, zabijając sześć osób. W tym samym czasie japońska propaganda z radością informowała swoich obywateli, że pomysłowa broń przyczyniła się do wybuchów niemożliwej do opanowania paniki wśród amerykańskich obywateli, gigantycznych pożarów i śmierci 10 tysięcy osób...

 

Mecz śmierci

Kijowska drużyna piłkarska Dynamo Kijów, właśnie ostrzyła sobie zęby na tytuł mistrzowski, gdy Niemcy zaatakowali ZSRR. Sportowcy, którzy dotąd zajmowali się kopaniem piłki, stanęli do obrony miasta. Wkrótce Ukraina znalazła się pod niemiecką okupacją. Jednak nawet w takich warunkach udało się drużynę reaktywować. Jako że w jej skład weszło trzech zawodników innej piłkarskiej ekipy, nazwę składu przemianowano na FC Start. Wkrótce okazało się, że Start nie miał sobie równych – piłkarze wygrywali wszystkie mecze z drużynami złożonymi z przedstawicieli okupacyjnych wojsk. W pewnej chwili ciągłe tryumfy Ukraińców zaczęły wykraczać poza sportowe ramy – Niemcy obawiali się, że drużyna może stać się symbolem walki z okupantem. W sierpniu 1942 roku miał miejsce rewanżowy mecz pomiędzy ekipą żołnierzy Luftwaffe a Startem. Mecz z góry skazany był na porażkę – nawet w przypadku, gdyby zawodnicy Startu odnieśli zwycięstwo. Sędzią został jeden z oficerów SS, a przed wyjściem na boisko, ukraińscy sportowcy poinformowani zostali o złych dla nich konsekwencjach, gdyby odważyli się to spotkanie wygrać... Piłkarze jeszcze przed meczem pokazali swoją dezaprobatę dla wroga, odmawiając pozdrowienia przeciwnika nazistowskim salutem.
Sędzia zezwolił na brutalne faule na zawodnikach Startu, a jedna z bramek, którą zdobyli Niemcy, padła w chwili, gdy ukraiński bramkarz opatrywany był przez medyka, po tym jak poczęstowany został przez jednego z przeciwników silnym kopniakiem w głowę. Mecz zakończył się wynikiem 5:3 dla drużyny FC Startu. Jak należało się spodziewać, większa część piłkarzy trafiła do więzienia. Oskarżono ich o współpracę z NKWD. Niektórzy skierowani zostali do obozu koncentracyjnego, gdzie stracili życie, a jeden z nich umarł w wyniku ran po wyjątkowo okrutnych torturach.

Dzień, w którym prawie zginął Hitler

Adolf Hitler, jakby na przekór swojej karmie, miał sporo szczęścia. Udokumentowano ponad 40 zamachów na jego życie, a mimo to wodzowi III Rzeszy włos z wąsa nigdy nie spadł (nie licząc nieudanego zamachu w Wilczym Szańcu, gdzie zginęły cztery osoby, a sam Adolf został lekko tylko ranny). Jedna z najsłynniejszych prób zgładzenia Führera miała miejsce na krótko po rozpoczęciu wojny – 9 listopada 1939 roku. Zamach przeprowadził niemiecki socjalista, zaciekły wróg nazizmu – Johann Georg Elser, który podłożył ważący 50 kg ładunek wybuchowy w jednej z kolumn Piwnicy Mieszczańskiej. Tam Hitler co roku wygłaszał płomienne przemówienia. Zegarowa bomba umieszczona została w takim miejscu, aby eksplozja zarwała strop i przygniotła ofiarę ciężkim gruzem. Wybuch miał mieć miejsce dwadzieścia minut po rozpoczęciu wystąpienia. Hitler z jakiegoś powodu postanowił jednak zmienić godzinę swojego występu i zakończył swoje przemówienie dosłownie dwanaście minut przed eksplozją. Gdyby nie ta nagła zmiana planów Hitler, będący wówczas dowódcą Niemieckich Sił Zbrojnych, z całą pewnością zginąłby na miejscu. Elser trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau i zginął dopiero w 1945 roku na osobisty rozkaz Führera.

Mały czarny nazista

I na koniec mały, czarny bonusik! W tym roku zmarł Hans Massaquoi – jeden z niewielu czarnoskórych młodzieńców, którzy pragnęli służyć Hitlerowi. Mama chłopca była Niemką, natomiast ojciec pochodził z Liberii. W 1933 roku siedmioletni Hans poprosił swoją nianię o wyszycie mu swastyki na sweterku.

 

Trzy lata później czarny Hans zachwycił się mundurkami noszonymi przez Deutsches Jungvolk (młodzieżowej organizacji wchodzącej w skład Hitlerjugend) i nakłonił mamę, aby pozwoliła mu dołączyć do grupy blondwłosych, błękitnookich, aryjskich młodzieńców. Niestety, z jakiegoś powodu nie przyjęto go tam. Mimo to jego kolor skóry wcale nie przysparzał mu kłopotów – podczas wojny pracował na państwowym stanowisku, a wysocy stopniem SS-mani pocieszali go, że na pewno przyda się partii, gdy tylko Niemcy odzyskają utracone afrykańskie kolonie. Paradoksalnie – największym zagrożeniem dla czarnego Hansa były alianckie bomby oraz to, że potajemnie był on miłośnikiem swingu – tańca, którego tańczenie było w hitlerowskich Niemczech surowo karane. Po wojnie Massaquoi wraz z mamą przeniósł się do USA, gdzie szybko mu przeszła nazistowska zajawka...

 

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 330068x | Komentarzy: 52 | Okejek: 874 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało